Opowieści wędkarza z nad wody

LOWIENIE NA KRAWEDZI

Po kilku porannych godzinach dość słabo obfitujacych w emocje, wypatrzyłam cienie sporej grupki ryb

Do tej pory lowilem blisko pasa trzcin. Dawało to brania i nawet ciekawe ryby. Niestety część z nich wiala głęboko w zarośla i o ile miałem szczęście wyskakiwal z nich pusty zestaw. Niestety zdarzyło się też zerwać zestawy o nieustępliwe trzciny. Nie miałem za bardzo pomysłu na lowienie. Miejsce, które wybrałem wyglądało na często odwiedzne i spokojne dla mieszkańców wody.
Niestety za trudne do oblawiania dla mnie chyba. Krótki spacer naokoło łowiska. Nie ma mowy o przeniesieniu się gdziekolwiek. No nic trzeba grać takimi kartami jakie się ma. Po powrocie łyk ozezwiajacego napoju i obserwacja wody. Nie spieszylo mi się. Godziny południowe poczułem lenistwo i zapewne ryby też.

No i wtedy je zobaczyłem…..

Po mojej lewej stronie trzciny gwałtownie się urywaly odsłaniając niewysoka burte wyspy. Drzewa rosnace na wyspie rzucaly nieco cienia w to miejsce. W jego obrebie buszowalo conajmniej kilka ryb wściekle dlubiac pyszczkami w odsłoniętej ziemi. Tam na styku dwoch zywiolow wody i ziemi upatrzyly sobie miejsce do żerowania. Musiałem przesunąć nieco swoje stanowisko, aby sięgnąć tyczka w to miejsce. Postanowiłem dobrać im się do skóry.

 

Zresztą już od dawna miałem ochotę spróbować takie lowienie na krawedzi dwóch żywiołów.

 

Glebokosc w tym miejscu nie przekraczała 30 cm. Odległość odemnie to zaledwie 10 m więc swobodnie mogłem sięgnąć i wygodnie podać tam przynętę. Nadal pozostawał problem z wyholowaniem ich i bezpiecznym umieszczeniem w podbieraku. Tracić nic nie tracę bo i tak w pasie trzcin był z tym ogromny kłopot. Mogę zyskać jedynie. Po lewej stronie jest więcej czystej wody aby zmęczyć rybę jeśli tylko uda się w pierwszym momencie przytrzymać jak i spowodować by poszła właśnie tam walczyć. No dobrze jest ryzyko to i będzie niezła zabawa.

 

Do kubeczka na końcowej części tyczki powędrowało kilka pelletow 6 mm i odrobinę zanęty. Na haku pomarańczowy wafter. O dziwo moja zabójcza kielbacha tego dnia kompletnie nie przynosiła efektów ( jedna tylko zlowiona ryba). No cóż gusta się zmieniają. Grunt mały 25 cm. No i jazda puki je widzę, że tam napewno są. Odwrócenie kubeczka i jego zawartość laduje w wodzie. Uniesienie przynęty i opuszczenie. Raz chwilę później drugi i strzał. Sam byłem zaskoczony, że tak szybko. Ryba dała ładnie się odprowadzić na czystą wodę tak jak chciałem. Walka i lądowanie w podbieraku. Calkiem fajna ryba.

 

No ale jedna jaskółka wiosny nie czyni więc dalsze lowienie

 

Powtórka dokładnie tak jak to uczynilem wcześniej. Spławik w wodzie był może 5 sekund i kolejny karp walczy ze mną. Zar leje się z nieba, a tu trzeba się wysilać i to mocno, aż mnie pot oblał bo było co robić. Nie każde branie było szybkie i natychmiastowe. Natomiast 17 ryb pod rząd to piękny wynik z maksymalnym czasem od położenia zestawu do zapiecia ryby ok. 3 minut. Donecanie proca pomagało. Kilka dodatkowych wpadajacych do wody pelletow działało na ryby mobilizujaco.

 

Potem 3 z rzędu spięte. Eh nie wiem czy moja wina czy słabo zapiete były i tak czy inaczej nie dało by się wyholować. O dziwo zero start w haczykach i zestawach, mimo iż lowie praktycznie tuż przy pasie znienawidzonych trzcin. Donecenie i sytuacja wraca do normy. Branie praktycznie jedno po drugim i tak aż do końca zasiadki. Widziałem kilka grzbietow mimo to ilość ryb gromadzacych się w tym miejscu przeszła moje oczekiwania. Także ich wielkość. Część to niewielkie typowe dla komercji karpiki. Trafiło się też sporo tych pięknych i dużych.

 

Ubawilem się strasznie i wymeczyly mnie też okropnie.

 

Tego typu lowienie na styku dwóch różnych światow mimo iż może nieco dziwacznie wyglądające naprawdę cieszy. Jesli znow trafi sie taka sposobnosc napewno bede tak lowil. W miesiącach zimowych ta technika odpada. Za to teraz jak najbardziej moze przyniesc sukces. Dobrze nie miec zbyt blizko sasiadow. Szczegolnie jesli lowimi tuz pod samym brzegiem. Do tej pory lowilem na glebokosciach ok. 50cm i 60 cm. Blisko trzcin czy innych atrakcyjnych miejsc jak wystający pień drzewa.

Ryby jednak nie ograniczają się liczbami. Podeszły sobie pod sam styk wody i ziemi, a ja lowiac na większej głębokości owszem miałem efekty za to sporo mniejsze. Warto sprawdzić i w takich miejscach. Dlubanie w burcie brzegowej najwyraźniej im przypadło do gustu. Często zresztą (o czym wspominałem chyba już nie raz) ludzie odchodząc wysypuja resztki zanęty i przynęt do wody tuż przy brzegu. Więc napewno ryby o tym wiedzą i odwiedzają takie miejsca jako dodatkowy pukt żywienia. Warto to wykorzystać.

 

Co do nęcenia w takim miescu to wystarczył kubeczek pelletow na początek.

 

Ja tego nie zrobiłem przyznaję się bez bicia, ale powinno się odczekać trochę bez oblawiania miejsca aby się zadomowily i przystąpiły do jedzenia. Postrzelac w między czasie z procy i polowic gdzie indziej. Jeśli wejdą w zanete i zaczną intensywnie szukać smacznych kasków (po to właśnie potrzebują spokoju i trochę czasu) zacięta ryba i jej hałasy wcale nie ploszyly innych. Nawet jeśli odeszły to dosłownie na kilka chwil i wracały. Nim zdążyłem doprowadzić do podbieraka zlapana koleżankę. Na moje szczęście ostatnio trafiłem na szal żerowania więc było latwiej.

 

Natomiast kiedy znów upatrze odpowiednie miejsce i będę chciał takie lowienie zrobię to jak należy. Jak pisałem nie raz lubię w obrebie stanowiska mieć dwa lub nawet trzy miejsca, które nece i oblawiam. Przelaczam się między nimi. Jeśli intensywnie biorą z głębokiej wody to tam lowie jeśli brania wygasają sprawdzam pas zarośli lub właśnie styk dwóch żywiołów. Czasem zdarza się im zerowac w toni wodnej, więc staram się łowić ponad jednym z neconych miejsc. Ponieważ strzelany pellet może ściągnąć je do dna i tam zaczną jeść.

 

Nie dotyczy to łowienia na krawędzi, tu i tak plyciutko jest. Takie lowienie nie będzie miało sensu na wielkich jeziorach.

 

To typowa technika do komercji. Jeśli sie nad taki zbiornik wybierzemy wasrto o niej wiedzieć i pamiętać. Ryby lubią zaskakiwać.

Daniel
Zdj. użyte na blogu własne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: