KIELBASA POLSKA NA ZAGRANICZNYCH WODACH

Urlop juz przeminal bezpowrotnie

Powróciłem do szarej rzeczywistości. Hm, szarej? No może te pięć roboczych dni nieco szare. Za to weekend natychmiast nabiera kolorów. Piątek czas pakowania gratow i przygotowan. Sobota i niedziela szaleństwo łowienia. Szczególnie iż przywiozłem ze sobą sporo spostrzeżeń z kraju i chciałem je przetestować na swoich wodach. Między innymi chciałem sobie polowic na przenete pogromce krajowych ryb czyli kielbase . To żadna nowość łowić na coś mięsnego. Często używam pokrojonej w kostke konserwy. Zresztą opisywałem ten sposób w starszym artykule (lowienie na wielkie czerwone mięso).
Kielbasa lepiej trzyma się na haku. To naprawdę duża zaleta szczególnie tam gdzie drobnica obgryza wściekłe wszystko co tylko jej sie pod pysk nawinie. Ma też mocniejszy aromat. Postanowiłem sprawdzić czy będę po prostu miał więcej bran niż zwykle. A może w bardzo trudnych warunkach okaże się pomocna? Albo też popadlem w paranoje i powinienem się leczyć. To musiałem sprawdzić.

Sposób przygotowania przynęty kielbasa taki sam jak to robilem w wakacje

Pocieta w dwa rozmiary kostki. Większe na przynętę malutkie do zanęty. Właściwie pomieszalem mała kostke z gotowanymi konopiami i tłustym 3 mm pelletem trociowym. Taka mieszanina przy pomocy kubka necilem sobie stanowisko tyczkowe. Większą kostkę doprawił LaVa firmy Sonubaits, która zabarwila mięso na fajny kolor i dodała zapach ochotkowy. Bardzo prosty sposób przygotowania. Wystarczy wycisnąć trochę plynu do pojemnika z kielbasa i wymieszac z nią. No i gotowe. Blyskawicznie i ślicznie się zabarwia.
Pogodę miałem taką samą jak w kraju kiedy udawało mi się wyskoczyć na sesje. Pochmurno lekko siapiacy deszcz. Czasem poświęcilo słońce, ale bez wielkiej spiekoty. Dodatkowo necilem kulami sporzadzonymi z zanety Halibutowo-Konopnej tez firmy Sonubaits. Zaneta o grubej frakcji przeznaczona właśnie na miesiace dobrego zerowania ryb. Kiedy to ryby szukają sowitego stolu. Necenie nie było zbyt obfite.

Na początek kilka kul, potem systematycznie co jakiś czas kula

Donecalem też kubkiem mieszanina kiełbasy i konopi na zmiane z zaneta i niezbyt często. Trzon kuszenia ryb stanowiła proca i strzelanie kilkoma pelletami bądź kostkami. Jeden strzał, kilka chwil i drugi, uniesienie zestawu, by pozwolić przynecie opadać w jak najbardziej naturatlny sposób. Niczym strzelony chwile wcześniej pellet. Moja machina rozpedzala się dość powoli, ale bardzo systematycznie. Już od pierwszych chwil łowienia pojawiły się ryby i trochę z nich trafiło do podbieraka.
Niestety sporo z nich wolalo zerowac z powierzchni wody lub toni wodnej. Około południa coraz więcej bran pojawiało się z dna. By koło 2 po południu przerodzić się w sitne szaleństwo. Powoli i systematycznie budowane stanowisko zagrała z pełna moca. Dokładnie trzy pod rząd takie wyjazdy nad woda spędziłem. Z takim właśnie efektem. Za każdym razem w podbieraku wyladowalo ponad 30 karpi. Kielbasa biła wszystkie przynęty na głowę. Nie oznacza to, że na inne bym nic nie zlowil. Ryby brały i na inne, ale już z mniejsza częstotliwością i bardziej grymasily.

Kiedy podczas kolejnych testow temperatura poszybowala w gore. Zrobilo sie goraco i parno, skutecznosc miesa zmalala drastycznie.

Owszem brania były, ale słabe i rzadkie. Natomiast do łask wrócił pomarańczowy wafter, a i żółtym ryby nie gardzily. Nie jestem w stanie stwierdzić czy ta obserwacja to jakaś regula. Napewno coś w tym jest i trzeba o tym pamiętać. Udało mi się polowic naprawdę fajnych okazów. Już 3 lub 4 kilowe ryby potrafią facet popalicz lowiacemu na tyczke. Mnie się trafiło kilka 5 kilowych i 8 kilowy piękny pelnoluski. Akurat ten najwiekszy najmniej sprawił problemów, choć też łatwo nie było.
Płocie, wzdregi czy leszcze też zasmakowaly w kielbasie i chętnie rzucly sie na mniejsze jej kostki. Przynęta wszechtronna. Tak sobie jednak myślę iż najlepsza na chłodniejsze części roku. Przy upalach jednak coś delikatnego i słodkiego, ale to tylko moja opinia i nie do końca przetestowana.
Zabrałem ze sobą niewielką ilość tak samo przygotowanej konserwy. Tak dla porównania. Nie widać było różnicy w ilości bran.Natomiast dużo wygodniejsza w użyciu kielbasa zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Dla mnie to wymierna korzyść. Znów lowilem w bardzo trudnym technicznie terenie. Trzciny i zwisajace gałęzie to bardzo atrakcyjna kryjawka dla ryb. Po zacieciu w ulamku sekundy wialy wlasnie w takie zaczepy.

Moim zadaniem było je przytrzymac i wyprowadzic na czystą wodę gdzie mogę skutecznie z nimi walczyć, a w konsekwencji doprowadzić do podbieraka.

Szarpać się z ciągle spadajaca konserwa za sprawą drobnicy, bylo by dodatkowym utrudnieniem. Jeden kłopot mniej i mogę bardziej skupić się na nauce radzenia sobie w tym mało przyjaznym miejscu. Po co w ogóle siadalem w takim miejscu? Nie zawsze mamy to szczęście stanąć tam gdzie nam się podoba. Na zawodach losuje się stanowisko i już raz tak wylosowalem.
Wynik miałem dobry, ale mógłby być jeszcze lepszy, jednak za dużo straciłem ryb właśnie w takich krzakach. Zresztą ostatni mój wyjazd to potwierdził. Kiedy dotarłem nad wodę już wszystko prawie było zajęte poza jednym stanowiskiem. Tak okropnie zarosnietym, że aż mi ręce opadły. No ale nie chciałem wracać do domu i postanowiłem powalczyć.

Jak to wyszło opowiem innym razem

Zdradze tylko tyle, że nauka nie poszła w las i ubawilem się niesamowicie. Stara poczciwa kielbasa ostatnim razem była mało skuteczna. Może ze względu na upal, a może ryby strzelily na nia focha nie wiem ale napewno nie wykluczam jej z repertuaru. Tym bardziej, że nawet jesli sklep wędkarski zamknięty to i tak jestem w stanie ją kupić. Czasem przeceniona i tanim kosztem mam kawał dobrej przynęty. Miejscowi lubią mieszać ja z ziarnami kukurydzy i tym donecac. Powoli zbliża się kolejny wyjazd i napewno zabiorę ja ze sobą. Choćby tylko dla testów czy poradzi sobie na wodzie zupełnie mi nie zananej.
Bo to co skuteczne na jednej wodzie nie musi działać na innej. No i jak tu mówić o rzeczywistości iż jest szara? Mała buteleczka zabarwila kostki na śliczny kolor, te z kolei dały pięknie ubarwione ryby. W moje życie przedostaly się te kolory i jest pięknie. Już nie mogę się doczekać jakie kolory podaruje mi następny wyjazd.

Daniel

ZAPRASZAM TEŻ NA INNE BLOGI:

Przez życie z uśmiechem

Psychologia i pomoc

1 thought on “KIELBASA POLSKA NA ZAGRANICZNYCH WODACH

  1. No poszles po swoje zreszta jak zawsze. Gratuluje. Mkze i ja kiedyś bede tak lapal.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close