Opowieści wędkarza z nad wody

URLOP WYCZEKIWANY

Nadszedł wreszcie ten czas kiedy mogę odpocząć od pracy

Prawie trzy tygodnie mam urlop. Wracam do domu rodzinnego odwiedzić stare katy. Będzie tez kilka innych rzeczy. Wypoczynek niestety aktywny i praca mnie nie ominie. Jest to tez ten rodzaj urlopu, w którym nie będzie raczej miejsca na wyjazd wędkarski. Będę się starał wyskoczyć i na tycz czym dysponuje w kraju, polowic na komercji bo tylko tam moge. Kilka lat temu sie udalo i sprawdzilem co nieco, stad wiem ze to co u mnie skutkuje sprawdza sie i w kraju. Niekoniecznie w tak szerokim zakresie. Trzeba brać pod uwage specyfike łowiska i ryby w nim występujące. Lipiec to zwykle dość kiepski pod względem połowów miesiąc. Odkąd poszezylem swój wachlarz technik mocno się to poprawiło.
W tym upalnym miesiącu mnóstwo ryb lowi się z powierzchni lub w toni wodnej. Feedery schodzą na dalszy plan. Bardzo rzadko mam okazje wyskoczyć na nockę więc kombinuje jak dobrze polowic w takim czasie jakim moge.

Jeszcze bedzie okazja wziac urlop, ale tylko po to by przesiedziec cały nad wodą

Niestety nie tym razem. Nagromadzilo sie spraw. Mimo to jesli jakimś cudem wyskocze w trakcie nad wodę. Napewno będę sprawdzał i próbował potwierdzić skutecznosc różnych technik. Także sposobów nęcenia. A już napewno będę chciał spróbować polowic karpie z powierzchni. W taki sposob jakim zeszły lipiec odbarowal mnie rybami. Torba chrupek psich. Proca jakieś podporki i siedzenie. Za przynete wiercony chrupek lub jakiś popup. Najskuteczniejszy o bardzo podobnym kolorze do chrupek i pieknym słodkim zapachu manilii.
W swoje urodziny ta technika w prezencie podarowala mi 86 ryb w ciagu 9 godzin. Kilka dni później na innym łowisku zaowocowała 56 rybami. Calutki upalny miesiąc królowała. Choć lowilem też z opadu badz na wagglera. Feeder mało co używany był. Sytuacja bardzo zmieniła się po połowie sierpnia kiedy noce stały się chłodne. Nadal w upalne dni działały wymienione techniki, ale do gry powrócił feeder i tyczka. Pewnie się powtarzam już setny raz, ale namawiam do bycia elastycznym.

Przelaczam się często między technikami

Aktywnie szukam ryby. Nie pozostawiam wszystkiego zanecie, która musi zwabic ryby. Wcale nie musi. Przy okazji drobna porada, która stosuje od kilku lat z duża skutecznością. Wakacje i lowienie dla przyjemności. Często możemy na spokojnie wybrać sobie stanowisko. Nim to zrobimy przyjrzyjmy sie wodzie. Jeśli wieje jakiś wiatr bo czasem jest bezwietrznie to spojrzmy na jego kierunek. Ryby ida z wiatrem. Sporo rzeczy wpada do wody a wiatr je nawiewa w pewne obszary lowiska. Jeśli jest możliwość usadowienia sie tam, można liczyc na większą koncetracje ryb. Czy to wykorzystamy zależy od nas. Na pewno to nam pomoże.
Dobrze dobrane stanowisko to gwarancja solidnego polowienia. Fajnie widoczne jest to na zawodach. Część stanowisk łowi inne nie. Ryby nie stoją w miejscu. Można wylosowac miejsce. Lecz co z tego jak jest ich  bardzo mało bądź wcale na dana chwile. I nie pojawia się tam bo nie mają ochoty. Wtedy i najlepsi na swiecie zawodnicy nic nie wymyśla.

Lecz w urlop to całkiem co innego

Sa możliwości i warto je wykorzystać. Podczas takich urlopowych zasiadek udało złowić się kilka sztuk korzystając z parówki niegrillowanej metoda wlosowa. Zapomniałem mielonki, ale i to zadziałało.
Tym którzy muszą siedzieć w pracy, życzę spokojnej i leniwej roboty. Urlopowiczon slonca i sukcesów. Sobie samemu, naładowania akumulatorow przed kolejna porcja ciężkich zmagań na zawodach. Oznacza to też także, iż nie będę się odzywał przez następne dwa tygodnie. Proszę mi to wybaczyc. Jak wspomniałem, postaram się pozbierać materiał na nowe opowieści. Choc gwarancji nie ma. No i nawet mnie chwila spokoju się należy. Nie zamiezam sterczec przy komputerze.

Osobom które mają ochotę się pobawić zostawiam zadanie

Proszę napisać w komentarzach o swoich doświadczeniach urlopowych. Wędkarskich oczywiście. Może po powrocie uda się zrobić z tego zbiór urlopowych porad co robić, a czego nie. Co działa, a co można włożyć między bajki. Przynajmniej na ten gorący okres. A może coś stosujecie przezemnie opisywanego i to daje radę? Chętnie po powrocie sobie poczytam. Jesli jest z czymś kłopot to wytłumaczę. Albo jeśli nie działa sprobuje zastanowic się dlaczego. Dla mnie sezon „ogórkowy” właśnie się rozpoczął. Szkoda, że nie połowie, ale i tak mam zamiar porządnie wypocząć. Czego i wam życzę.

Daniel

ZAPRASZAM NA INNE BLOGI:

Przez życie z uśmiechem

Poprostu Ewa

Zd. użyte w artykule własne

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: