Opowieści wędkarza z nad wody

WAGGLER PELLET KLASYCZNY

Kilka chwil po 6-tej rano fajnie przygiecie szczytowki

Niespieszny hol i w podbieraku laduje 2 kilowa ryba. Fajny poczatek dnia. Ledwo graty rozłożone, a już coś się zadziało. W wodzie dwa zestawy feederowe. Jeden bardziej selektywny z 10 mm pelletem, drugi klasycznie pomarańczowy wafter. Zadziałał ten drugi. Maksymalnie 10 minut w wodzie i zestaw sciagany by uzupełnić zanete. Słoneczko pnie się po niebosklonie. Jest miło i ciepło. Ptaki cwierkaja, muszki wkurzaja i po 2 godzinach zorientowalem sie, ze poza tym nic. Czasem jakaś ryba wlezie w żyłkę i tyle. Coś nie tak. Nie byłbym sobą gdybym nie zaczął kombinować. Zmiana przynęt ich koloru i wielkości nic nie daje. Widzę jak tu i ówdzie przepływają leniwie tuż pod powierzchnią wody. Jakby chciały mi powiedziec: mamy cie w ogonie. Zaraz chwila. Rozleniwiony mila ciepla pogoda, przestalem sie wsluchiwac jak nalezy w glosy natury. Przeciez one wyraznie mowia. Z dna nie polowisz dzis. Ruszyliśmy w ton wodna i pod lustro wody tam nas szukaj. A jak nie to siedz i ogladaj nasze pletwy. Jeden z feederow wedruje na stojak. Zamiast niego w rece pojawia sie pellet waggler.
Kij długości 3.30m bajecznie lekki i wytrzymaly. Niby to wędka spławikowa, ale wyprodukowana z myślą o polowie sporych ryb. Piekna akcja progresywna przechodzaca w polparabole pod duża rybą. Daiwa Tournament Pro. Spławik do niej 8 gram z wlasnym obciazeniem, nie trzeba nic zakladac. Kolowrotek Daiwa Balistic LT. Tez niesamowicie lekki wazacy 180 gram w rozmiarze 4000. Cala idea tego zestawu oparta jest wlasnie o lekkość. Będę wykonywał sporo rzutow. Ciezkim zestawem szybko ręce mi omdleja. Te sama kombinacje sprzętowa wykorzystuje do lowienia z opadu. Zamiast splawika uzywajac specjalnego koszyczka. Tu rzutow jest jeszcze wiecej. Poniewaz zestaw po dotarciu na dno zbiornika trzeba znow przerzucic by opadal. Stad taki nacisk na lekkość z zachowaniem wytrzymałości sprzętowej. Choć jako wędkę można użyć feedera i nie jest to żaden błąd. Dziś łowienie z opadu odpuszczam. Z prozaicznego powodu. Zbyt płytki zbiornik.

Gdzie będę lowil- pellet waggler?

A dokladnie w tym samym miejscu gdzie drugi zestaw feederowy nadal próbuje kusić ryby z dna. Taka chytra sztuczka. Aby dobrze na waggler polowic, należy ciągle donecac małymi porcjami pelletow. Jeśli ryby jednak nie zdecydują się na waggler to opadajacy pellet znajdzie się w miejscu spoczynku zestawu gruntowego. Jak nie tu to moze tu. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Jedno necenie pod dwie rozne techniki. Czasem tez zdarza sie iz strzelajac pellet ryby ktore zerowaly pod lustrem wody sciagniemy do dna. Wtedy feeder powinien zagrać. Bardzo ważny jest dobór rozmiaru haczyka. Numer 12 lub 14, a nawet 16 kiedy żerują ostrożnie. Koniecznie maly hak. Krotki wlos z gumka, w która włożyłem waftera o klasycznym kolorze jasnobrazowego pelletu. Taki sam kolor jak ten którym będę necil.
Proca i dwa pojemniki z pelletami 6 i 8 mm. Lowie na nie za dużym dystansie więc 6 mm wystrzelone dolatuje choć słabo. Lubię strzelać różnymi wielkościami o  ile to możliwe. Wpadajacy do wody powoduje plusk. Czasem mocniejszy bo większy rozmiar wpadl, czasem mniejszy i mniejszy plusk. Zaczynam klasycznie od 6 mm przynety. Zdarza sie jednak iz wola mniejszy rozmiar 4 mm lub w sezonie ostrej pogoni za jedzeniem i 11 mm pellet spisuje sie znakomicie. Kilka strzalow bez zarzucania zestawu. Nie ma pospiechu. Dwa pellety w wodzie, chwilka przerwy dwa kolejne w to samo miejsce i zestaw laduje czekajac na rybe. Zaczalem od 1m gruntu. Jesli brania sie nie pojawiaja zmniejszam grunt aż do długości przyponu czyli 30 cm. Staram się strzelać precyzyjnie na spławik lub tuż obok niego. Tak jak myslalem. Przy okolo 40 cm gruncie pierwsze branie. Jedna ryba, kolejna całkiem fajna zabawa. Mimo to sprawdzam kilka rzeczy, które mogą poprawić szybkość i zwiększyć ilość bran. Strzalem w dziesiatke okazuje sie 4 mm pellet o wściekle czerwonej barwie i zapachu krylla z hakiem nr 14.

Brania sa częste i mocne

Ryby różne. Od kilowych maluchow po nawet 5 kilowe sztuki. Mnie się nie nudzi taka zabawa. Przy okazji nawet fedder odezwał się i wpadły dodatkowe sztuki. Tuż po godzinie trzeciej . Znów zobaczyłem to co udało mi się zaobserwować już kilka razy. Spławik mój był niczym malutka łódź na wielkim oceanie, otoczona wielkimi cielskami rekinów. Pływały w kółko, glodne i rzadne krwi. Chalas wpadajacej do wody przynęty, był wystarczający do ataku. Często branie ryby o mało nie wyrwalo mi wędki z ręki. Zgromadziły się tu w sporej ilości. Konkurencja przyczyniła się do przełamania ich nieufnosci i strachu. Tu właśnie o sobie przypomnial zestaw ktorego uzylem. Juz dawno by mi rece omdlaly. Mimo ze juz trochę bolą nadal daje rade.
Przy nieco leniwym lowieniu feederowym, pellet waggler rozruszal mnie znakomicie. Tego dnia ryb padlo mnostwo. Mnóstwo doświadczenia z holu. Świetna okazja do przetestowania z jaką częstotliwością najefektywniej strzela się pellet. Także wyciągnięcie ważnych wniosków. Czasem ryby odsuwaja się od oblawianego miejsca. Wydłużenie rzutów pozwala je siciagnac, natomiast nie strzelajmy tam pelletem. Necimy w jednym miescu. One wrócą. Dobrze jest przerwać na trochę necenie jeśli odejdą. Tak może sie dziac dosc czesto. Do momentu ktory opisałem. Stanęły w miejscu neconym i nie zamierzaly nic innego robić jak tylko jesc. Stąd ogromna ilość bran i niesamowita zabawa, choc feeder dal zaledwie kilka ryb. Przez caly dzien. Wysnuwajac wnioski na tej podstawie, mozna by powiedzieć iż zerowaly słabo. A to nieprawda. Tym razem zerowaly tam gdzie nie siegnalbym ich żadna technika gruntowa. Obserwacja i czytanie wody zrobily swoje. Bardzo miło spędzony dzień, choć ręce mimo wszystko bolały.

Klasyczny pellet waggler całkiem dobrze nadaje się jako technika rekraacyjno-wypoczynkowa

Wędka, proca i wiaderko pelletow. No jakies wygodne siedzisko z solidna podporka, bo gwaltownosc bran moze nas pozbawic wedki nim zareagujemy. Gratow niewiele a efekty moga zaskoczyc. Szczególnie ciepłe słoneczne, a nawet upalne dni nadal sprzyjają tej technice. Przy czym techniki gruntowe kompletnie mogą nie działać. Bądź tylko wczesnym rankiem i późnym wieczorem. Warto spróbować na lowiskach komercyjnych obfitujacych w karpie, choć i amur się mi trafił, ale nie jestem pewien czy to nie przypadek. Nie ma co się upierać. Lekka odskocznia od gruntowego łowienia nikomu jeszcze nie zaszkodzila.
Z powazaniem Daniel.
ZAPRASZAM NA INNE BLOGI:
Zdj. tytułowe własne

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: