Opowieści wędkarza z nad wody,  PORADNIK WĘDKARSKI

ZIMOWA DEPRESJA-brak lowisk

WEEKEND DOBIEGA KOŃCA

I tak zaczyna się zimowa depresja-nie powiem polezalem i odpoczelem.Tylko,że to nie było planem.Niestety tak wyszło bo aktywny wypoczynek na rybach-diabli wzieli.Pogoda może i nie rozpieszczala,ale na zasiadke o tej porze roku-wcale zle nie było.

Czas wygospodarowany pakowanie.I już na miejscu okazało się,że łowisko w całości zostało na cały weekend wykupione.Jakieś koło wedkarskie zajęło i nie ma mowy by się wcisnąć.Choć miejsca było sporo…..No,ale zapłacili i nie życzą sobie intruzów.

SZYBKA ZMIANA DECYZJI

I pojechałem na inne łowisko.I znów porażka bo to natomiast zamknięte.Bo coś tam robią.No szkoda,że ani o jednym, ani o drugim nie ma info w necie.No cóż zdarza się zapomnieć każdemu.Nawet dac notatke o takiej sprawie.

Normalnie ponarzekalbym trochę.I w sumie na tym by się skończyło.Przypomniałem sobie jednak,że w skali roku takich historii zdarzyło się strasznie dużo.W swojej okolicy mam tylko łowiska komercyjne.Nastawione one są na zarabianie.Nic w tym złego.Lecz niestety,ale dzieje się to kosztem takiego indywidualnego wędkarza-jak ja.Wiecznie zajęte bo zawody.Bo prywatna impreza wędkarska jest.No i dalej w sumie nic złego.Tylko,że scyzoryk w kieszeni mi się otwiera- gdy na łowisku jest dosłownie kilka osób.Natomiast miejsca na czterdzieści osób,ale co z tego.Nie życzą sobie to nie przeszkadzam.Zapłacili więc wymagają.No a ja jedyne co mogę zrobić to szukać innego.

DRUGIE WYJŚCIE TO WRĘCZ TOTALNA DEPRESJA

Poprostu odłożyć wędki w kąt.I zająć się czymś innym.Bo takie łowiska mają swoje zasady i regulamin.I trzeba się do tego stosować.Po przeczytaniu kilku regulaminów-nie sądzę bym się tam wybrał.I zawęża to jeszcze bardziej moje poszukiwania.

Na długie wycieczki raczej pozwolić sobie nie mogę.Kolejne ograniczenie….I jak tu żyć…jak mawia klasyk.I przez to łapie zimowa depresja….

 

Owszem mam całą zimę na poszukiwanie.Więc i mam nadzieję,że jeszcze się jakieś trafi.Choć coraz mniejszą.Częściej pojawia się zwątpienie.Na tym świecie coraz mniej miejsca dla takich indywidualistów .Pieniądze zarobione na takiej grupie osób są większe.Przez co często odczuwam jakbym był traktowany jak zło konieczne.

RZADKO ZDARZA MI SIĘ ŁOWIĆ W ŚRODKU TYGODNIA

I tu sytuacja zmienia się całkowicie.Zdecydowanie większość imprez nad woda jest w weekend.No a co ze środkiem tygodnia?O jak najbardziej.I nawet kilka groszy za mój bilet jest dobre.Jeden z właścicieli proponował-abym zaglądał do niego na tygodniu.Ma fajne dość trudne łowisko.Można się pobawić nieźle.

I co?Odpowiedziałem mu,że jeżeli załatwi z moim pracodawcą -wolne dla mnie choć wtorki i srody,a pracę w sobotę i niedzielę-to z miła chęcią.Skoro nastawil się na obsługę dużych grup,osoba indywidualna jest na samym końcu-to jego problem.

Ja mam wybór :nie muszę tam jeździć.I żeby nie było .Nie obrażam się na nich.To interes i oni chcą zarobić.Poprostu nie jest mi z nimi po drodze.Ktoś powie-to czemu nie pojadę na tzw.dziką wodę?Prosta odpowiedź.W okolicy jest w sumie jedno takie łowisko,a mianowicie kanał.

Dziki to on jest,ale tylko z nazwy.I rybostan inny niż na typowej komercji.Już dawno został podzielony na kawałki-należące do różnych kół wędkarskich.Też do rady miasta należy przez,które przepływa.Więc i tak muszę zapłacić.Niby gdzieś jest darmowy kawałek,ale jeszcze nie zlokalizowalem go.No i chętnie zapłacę by mieć problem z głowy.Lecz pewności nie ma.Dopóki dokładnie nie sprawdzę.

I TAKA TO MOJA LEKKA DEPRESJA

Dość narzekania na dziś.Wracam oglupiac się oglądaniem kolejnego serialu.Może to ta pochmurna i mizerna pogoda-wprowadza mnie w taki zły nastrój.Może mam pretensje o coś głupiego.Przecież nikt nie będzie czekał,aż łaskawie pojawię się na łowisku.Gdzie w ciszy i w spokoju będę podziwiać widoki.Złowie kilka fajnych ryb.I do tego poprostu odpocznę.Bez potykania się o innych.

Powoli świat dla mnie staje się-jedną wielką korporacją.Bez miejsca dla dziwakow.Nastawiona na wielkie inwestycje.Na ogromne zyski i szybki wzrost.W tym schemacie czuję się jak filmowy Kosela ze swą hodowlą pomidorów w centrum Warszawy.

POZDRAWIAM Z MOJEGO POKOJU

Daniel Kopeć

 

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: